Druga fotografia bardziej do mnie przemawia, ma w sobie
przede wszystkim ciekawszą kompozycję. Ponadto w tej pierwszej
jakość zaczęła ginąć i już sam obiekt z pierwszego planu nie jest
za wyraźny jak dla mnie. Do tego wszystko statyczne, ciężkie, monotonne.
Dla kontrastu ta druga ma utrzymaną pewną gamę i pojawia
się milutkie światło na niebie, którego wcześniej czuć nie było.
Te ułożenie chmur, zachód, ach!
Bez dopieszczeń rozumiem?